Redvers’ Reverse – relacja z rozgrywki

Redvers’ Redverse to jeden z najnowszych tytułów wydanych przez Legion Wargames. Legioniści słyną z tego, że biorą na warsztat mniej znane i mniej ograne konflikty zbrojne. Spod ich ręki wyszły więc np. Tonkin, traktujący o wojnie w Indochinach, czy Tulon, poświęcony pierwszemu wielkiemu sukcesowi Napoleona w 1793 roku.

Redvers’ Reverse należy do tej samej grupy, jest to bowiem gra poświęcona drugiej wojnie burskiej i bitwie pod Colenso z 1899 roku. Temat dla mnie prawie całkowicie obcy bo o ile o Burach i o wojnach burskich słyszałem, to konkretne starcia z tego konfliktu stanowiły dla mnie prawdziwą terra incognita. Czas to zmienić.

Poniżej przedstawiam relację z jednej z moich ostatnich rozgrywek w ten tytuł. Zapraszam do jej prześledzenia i do obejrzenia, jak wygląda ta gra od kuchni.

Najpierw rzut oka na początkowe rozmieszczenie. W grze sterujemy Brytyjczykami i naszym celem jest doprowadzenie do złamania morale, stojących za rzeką burskich obrońców.


W trakcie rozgrywki korzystam z trzech dodatkowych wariantów. Przed każdą partią można zdecydować się na dowolne z nich, pod warunkiem, że ich “wycena” bilansuje się i daje sumę 0.

Dwa widoczne poniżej warianty są pozytywne. Jeden zmniejsza zasięg oddziaływania artylerii, a drugi sprawia, że gdy burski oddział opuszcza swoją pozycję, to dokonując ostrzału nie otrzymuje dodatkowego żetonu bonusu.

Trzeci wariant będzie działał na moją niekorzyść. Podchodząc do brodu z zakrytym żetonem, będę musiał sprawdzać, czy oddział wykona taki rozkaz ruchu, czy go zignoruje.

Brytyjczycy zaczynają partię w sporej odległości od rzeki.


 

Burowie czekają na atak, ukryci po drugiej stronie. Colenso stoi puste, ale to nie ono stanowi cel Brytyjczyków.

Plansza gotowa, żetony rozstawione. Można przystępować do boju.

ETAP 1:

Generał Buller dysponuje z początkiem gry 8 punktami dowodzenia. Wespół z pułkownikiem Longiem to pozwala na wydanie rozkazów wszystkim brytyjskim formacjom. Po przydzieleniu rozkazów okazuje się jednak, że część dowódców postanowiła je zupełnie zignorować. W efekcie do przodu ruszają tylko nieliczni Brytyjczycy.


Morale Burów: 2
Bilans strat: 10
Rzut na załamanie morale Burów: brak

ETAP 2:

Ponownie część brytyjskich oddziałów postanawia zignorować rozkazy Bullera. W efekcie piechota zostaje w tyle za artylerią, która gna beztrosko ku rzece i dostaje się pod ogień burskiej piechoty. Ogień jest na tyle skuteczny, że jedna z brytyjskich baterii zostaje wyeliminowana. To powoduje natychmiastowy wzrost morale Burów.


Widok całego pola bitwy:

Morale Burów: 4
Bilans strat: 11
Rzut na załamanie morale Burów: brak

ETAP 3:

Major generał Dundonald po raz trzeci z rzędu ignoruje rozkazy Bullera i wciąż tkwi na swojej startowej pozycji. Buller osobiście udaje się do swojego podwładnego zaprowadzić dyscyplinę.

Brytyjczycy podchodzą do rzeki w jej górnym biegu. Schowani po drugiej strony Burowie dają ognia, ale Brytyjczycy, pomimo strat, nie ulegają rozproszeniu.


W centrum artyleria nadal stoi osamotniona. Piechota jest dopiero w drodze.


Rzut oka na całe pole bitwy:


Morale Burów: 5
Bilans strat: 11
Rzut na załamanie morale Burów: brak

ETAP 4:

Brytyjska artyleria daje o sobie znać i pokrywa drugi brzeg Tugeli gradem pocisków. Burowie zostają przygwożdżeni, przez co nie będą mogli odpowiedzieć ogniem (oddział o statusie Suppressed może strzelać wyłącznie do przeciwnika znajdującego się na tym samym obszarze).

Na lewej flance pierwsza próba namierzenia i przekroczenia brodu. O ile rozkaz zostaje przyjęty (z uwagi na dodatkowy wariant ‘River Crossing’), o tyle okazuje się, że Brytyjczykom nie udaje się znaleźć brodu (potrzebny jest rzut 4 lub mniej – będzie ciężko!).


Ostrzał burskich pozycji przez brytyjską piechotę powoduje pierwsze straty u obrońców. Ci nie odpowiadają. Nie mogą bo są chwilowo przygwożdżeni ogniem brytyjskiej artylerii.

Pole bitwy wraz z końcem etapu:


Morale Burów: 6
Bilans strat: 11
Rzut na załamanie morale Burów: brak

ETAP 5:

Na lewym skrzydle ponownie nie udaje się namierzyć brodu. W centrum oddziały majora generała Hildyarda mają więcej szczęścia i udaje im się rozpocząć przeprawę przez rzekę.


Major generał Barton wprowadza swoich ludzi do Colenso.


Chwilę po tym fakcie oddział dostaje się jednak pod silny ogień zza rzeki, ponosi straty i zostaje przygwożdżony.

Sytuacja z końcem tury:


Morale Burów: 7
Bilans strat: 11
Rzut na załamanie morale Burów: brak

ETAP 6:

Ludzie Lytteltona odnajdują bród! Zaczyna się przeprawa na drugą stronę.


W centrum piechota Hildyarda wychodzi na brzeg i pomimo dezorganizacji likwiduje we frontalnym ataku burski posterunek, obstawiany przez formację z Boksburga. Strata oddziału i utrata ważnej pozycji oznaczają dla Burów spory cios dla ich morale!

Mimo tego sąsiednie placówki pokrywają Brytyjczyków ogniem. Hildyard pomimo strat nie traci głowy i nakazuje ludziom nie cofać się ani o krok.

Pole bitwy wraz z końcem etapu:

Morale Burów: 6
Bilans strat: 10
Rzut na załamanie morale Burów: 9 – brak efektu (potrzebne jest 12 lub więcej)

ETAP 7:

Na prawym skrzydle kawalerzyści docierają do wzgórz Hlangwane. Walka wręcz i późniejsza wymiana ognia przerzedzają siły Brytyjczyków.


W innych sektorach ogień Burów też jest skuteczny. Brytyjskie siły stojące w Colenso, pomimo osobistej obecności Bullera ugrzęzły.


Pole bitwy z końcem etapu:


Morale Burów: 7
Bilans strat: 10
Rzut na załamanie morale Burów: 5 – brak efektu (potrzebne jest 12 lub więcej)

ETAP 8:

Mordercza wymiana ciosów w różnych częściach pola bitwy. W górnym odcinku Brytyjczycy likwidują burską brygadę Ernelo i zajmują jej pozycję.


W centrum trwa bombardowanie Colenso i sił, które zdołały przejść przez most i przez bród.


Na wzgórzu Hlangwane rzeź. Brytyjczycy tracą dwa regimenty i Burom wraca wiara w zwycięstwo.

Pole bitwy z końcem etapu:


Morale Burów: 9
Bilans strat: 12
Rzut na załamanie morale Burów: brak (żeton morale Burów jest na torze wyżej niż żeton etapu).

ETAP 9:

Katastrofalny poziom strat brytyjskiej konnej brygady skłania dowódcę do wydania rozkazu odwrotu. Dopóki oddział jest jednak przygwożdżony, dopóty nie może opuścić obszaru wzgórz. Sytuacja jest o tyle słaba, że drugą turę z rzędu brytyjska artyleria musi milczeć. Jest problem z amunicją!


Na lewym skrzydle Brytyjczycy przechodzą do natarcia, atakując pozycję obsadzoną przez oddziały z Johannesburga. Wymiana ciosów kończy się stratami po obu stronach.


Na prawym skrzydle konna brygada zostaje unicestwiona! Morale Burów rośnie, a straty Brytyjczyków sięgają zenitu!


W kolejnych fazach ogień Burów zadaje Brytyjczykom kolejne, mordercze straty.


Morale Burów sięga 16, a straty Anglików 18. Dalsza rozgrywka nie ma już sensu. Kolejne straty to kwestia następnej tury.


Partia kończy się zdecydowanym zwycięstwem armii gen. Bothego. Brytyjczycy, podobnie jak w 1899 roku ponoszą sromotną klęskę, która kończy się dymisją Bullera.

PODSUMOWANIE:

Patrząc na to, co działo się w trakcie partii mam kilka przemyśleń, co do powodów ostatecznej porażki.

Po pierwsze rajd brytyjskiej jazdy na Hlangwane był całkowicie niepotrzebny. Zakończył się masakrą kawalerzystów i dał Burom zwycięstwo. Ta pozycja nie musiała być wcale atakowana, zwłaszcza bez należytego wsparcia artylerii.

Po drugie niepotrzebne było wchodzenie do Colenso. Owszem, niby można szybciej przeprawiać się stamtąd mostem, ale miasto jest w zasięgu trzech oddziałów burskiej piechoty i baterii stojącej na wzgórzu Colenso za rzeką. Lepiej było przeprawiać się dalej na południe i nieco na wschód.

Po trzecie kluczowe jest właściwe wykorzystanie artylerii, która może skutecznie przygważdżać przeciwnika i zapobiegać tym samym prowadzeniu przezeń ostrzału sąsiednich obszarów. W  trakcie rozrywki aż dwukrotnie został wylosowany żeton problemów z amunicją artyleryjską – to ogromne utrudnienie.

Zastanawia mnie również, czy nie byłoby dobrym pomysłem przeprawianie jednego z batalionów brodem 1st Pont Drift. Ogień zza tego miejsca mocno komplikował życie oddziałów, które zdołały przeprawić się nieco niżej w okolicach Colenso.

Rozgrywka bardzo mi się podobała. Gra nie jest prosta do “roztrzaskania” i z ogromną ochotą siądę do niej po raz kolejny. Mądrzejszy o doświadczenia z tej partii i głodny rewanżu!

Michel Leviathan Sorbet

Michel Sorbet
Twitter

Michel Sorbet

Ma dwie Ojczyzny (Polska i Francja), ale jedno serce. Przygodę z planszówkami zaczął jeszcze w czasach gier wydawanych przez Sferę, Encore i Dragona. Potem w jego życie wtargnął M:TG, Rage CCG i kilka innych karcianek. Po kilku latach wrócił do gier planszowych - głównie do strategii sygnowanych przez GMT. Uwielbia wielostronicowe instrukcje, wyjątki od wyjątków i gry, nad którymi można siedzieć tygodniami. Dwoje wspaniałych Dzieciaków w domu sprawia jednak, że często grywa i w lżejsze tytuły.

Motto: "Świat jest w moich rękach".
Michel Sorbet
Twitter


Tagi: